Prof. Jacek Moll, Kierownik Kliniki Kardiochirurgii w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi przeprowadził pionierski zabieg

Prof. Jacek Moll, Kierownik Kliniki Kardiochirurgii w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi przeprowadził pionierski zabieg. Aby ratować życie małego chłopca, jako pierwszy kardiochirurg w Polsce wszczepił mu własnoręcznie uszytą zastawkę dwudzielną.

Pacjent to Miłosz, u którego w pierwszej dobie życia wykryto ciężką, wrodzoną wadę serca (krytyczne zwężenie zastawki aortalnej i wada zastawki dwudzielnej). Kiedy chłopczyk miał dwa dni przeszedł pierwszy zabieg – kardiolodzy z Wrocławia przy pomocy wprowadzonego do naczyń balona rozszerzyli pierwszą zastawkę.

– Lekarze dawali Miłoszowi 10 proc. szans na przeżycie zabiegu – mówi pani Magdalena, mama chłopca.

Zabieg się udał, ale narastała wada drugiej zastawki. Kardiolodzy z Wrocławia wysłali Miłosza w łódzkiego Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. – Powiedzieli, że w Polsce tylko tu synek może uzyskać pomoc – wspomina pani Małgorzata.

Dzieckiem opiekował się zespół ściśle współpracujących kardiologów i kardiochirurgów. Ci pierwsi – pod kierownictwem Kierownik Kliniki Kardiologii prof. Jadwigi Moll przygotowali Miłosza do operacji.

Zabieg u trzymiesięcznego pacjenta przeprowadził prof. Jacek Moll, kierownik Kliniki Kardiochirurgii. W czasie operacji wykonał plastykę obydwu zastawek.

Przez kilka miesięcy Miłosz dobrze i się czuł i prawidłowo rozwijał, ale latem ubiegłego roku zaczęły się problemy. Po badaniu kontrolnym prof. Moll zdecydował się na operację wymiany zastawki dwudzielnej.

– Mieliśmy bardzo poważny problem – mówi prof. Moll. – Wszystkie dostępne zastawki mechaniczne były za duże dla naszego pacjenta.

Dlatego kardiochirurg postanowił, że… sam ją uszyje. Wykorzystał specjalny biomateriał CorMatrix. W czasie zabiegu uszkodzona zastawka została usunięta, a w jej miejsce wszyta nowa – przygotowana na sali operacyjnej.

Taki zabieg przeprowadzono po raz pierwszy w Polsce.

Operacja się udała, a pacjent – dziś prawie dwuletni Miłosz świetnie się rozwija, rośnie i – jak mówi mama – nie chodzi, tylko biega.